'Tell me black or white. What color is your life?'

13:15

Photo: Daniel Szura Photography
Witajcie kochani :)
Jak obiecałam- dzisiaj nowy post. Może wyda Wam się trochę inny niż zwykle, bo tym razem mam mniej zdjęć, a więcej tekstu, ale mam nadzieję, że dobrze go przyjmiecie.
Dokładnie tydzień temu w moim mieście- Krakowie odbył się Festiwal Kolorów. Nazwa pewnie dla wielu z Was bardzo znana, bo tego typu imprezy odbywają się w wielu polskich miastach. Jednak dla tych, którzy nie wiedzą zbytnio na czym to polega, przygotowałam ten post.

Festiwal kolorów jest imprezą pełną dobrej muzyki, pozytywnie zakręconych ludzi, ciekawych akcji przygotowanych przez sponsorów, ale przede wszystkim kolorowych proszków Holi. Cała zabawa ma na celu wprowadzenie w często szare, nudne dni trochę barwy i optymizmu. Polega na tym, że o określonych godzinach (planowo co godzinę, ale w ramach niespodzianki od organizatorów nawet co 30 min) wszyscy zbierają się przy scenie i następuje słynny wyrzut kolorów Holi. Każdy wcześniej zakupuje proszek Holi (wcale nie musi, ale wtedy zabawa nie ma trochę sensu), w czasie wyrzutu otwiera go i podrzuca w górę. Tak samo robią jego sąsiedzi. Skutek? Wszyscy są brudni.

Torebki z Holi kosztują mniej więcej 7 zł/ 1 sztuka, gdy kupi się hurtowo. Za pojedyncze Holi zapłacimy 10 zł. W jednej paczce znajduje się na tyle proszku, że może nam starczyć na wszystkie wyrzuty. Dostępne są różne kolory, m.in. fioletowy, niebieski, żółty, zielony, różowy itd. Substancja powinna bez problemu sprać się ze wszystkich materiałów (mi bez problemu zeszła z dżinsu i skóry), ale organizatorzy w razie czego odradzają branie najładniejszych ubrań. W czasie wyrzutu najlepiej zamknąć oczy.

Gdy już będziemy brudni (bo niektórzy tylko po to tam idą) możemy potańczyć do muzyki granej przez różne zespoły i DJ-ów. Sponsorzy przygotowują dla uczestników festiwalu różne atrakcje, np. automat do tworzenia gifów, koła z nagrodami, ścianki do robienia fotek, a także wiele gadżetów, takich jak okulary, torby, płyny do kąpieli.

Cała impreza jest bardzo ciekawie zorganizowana, jednak muszę też wspomnieć o jej wadach. Największym minusem jest to, że żeby wejść musisz czekać w kolejce (my z dziewczynami stałyśmy całą godzinę), a potem i tak przepychasz się do wejścia, które są zamykane, choć wstęp jest darmowy. Kolejną wadą jest to, że przy wejściu sprawdzają torby i nie pozwalają wnieść swojego picia, które automatycznie ląduje w koszu. Przez to, jeśli po prostu chce ci się pić, musisz stanąć w kolejce i kupić sobie liptona.

Ogólnie festiwal był bardzo udany. Ja bawiłam się świetnie i na pewno, jeśli ktoś zastanawia się nad pójściem na takie coś w swoim mieście, zdecydowanie polecam.






xx,
Kornelia

0 komentarze